I tak, cali i zdrowi doszliśmy do bramy starego roku, będąc jednocześnie na progu Nowego Roku 2012.
Zawsze, na koniec roku spisuje krótki regest roku mijającego (takie luźne, krótkie myśli) to samo uczynię teraz,więc zacznę od początku:
w styczniu wojowałem z kolokwiami i poprawkami na PWSZ, przeżyłem 20 urodziny,
i doszedłem do lutego: w którym przypadł czas sesji poprawkowej
i jeden z wpisów do Kalendarza:
" Jak zaliczę semestr, to się tak upije, że nie będę mógł chodzić"- nie zliczyłem, wiec się nie upiłem:P
I w lutym, nie pamiętam dokładnie kiedy, poznałem Kogoś, z kimś jestem do tej pory i jestem szczęśliwy ^^) ♥
W marcu, jakoś nic szczególnego się nie wydarzyło, oprócz zakończenia kariery na PWSZ.
Wtedy to zacząłem czas błogiego lenistwa, które trwało, aż do października...
Od tamtej pory zaczęły się podróże małe i duże, bo naszej kochanej Polsce.
Imprezy, spotkania ze znajomymi i Przyjaciółmi wypełniały mi czas,
trochę żałuję tylko, że mogłem te kilka miesięcy inaczej wykorzystać: na czytanie amerykańskiej literatury, poczytać książki Jane Austen czy Francis'a Scotta Fitzgeralda lub przeczytać serie książek Gossip Girl.
Dziwne, dlaczego nie mam zapisane, co się działo w marcu, kwietniu... przecież zawsze umieszczałem w moim Kalendarzu, to, co był warte uwagi, no nic może to nie było nic ciekawego lub nie znalazłem na to czasu.
Czas szybko obiegnie i zanim się obejrzałem był już lipiec i wyjazd na ukochane Mazury;-)
Pływanie kajakami, wieczorne, zakrapiane ogniska, świetna atmosfera i świetni ludzie, to przepis na udaną zabawę w Karinie Tysiąca Jezior.
Przez te kilka dni w Jorze Wielkiej bardzo się zrelaksowałem i odpocząłem, super czas, jak co roku będę wracał do Jory, to stało się moją tradycją od 2009 roku.
Lipiec obfitował w jeszcze jedno ciekawe wydarzenia, mianowicie ślub mojej siostry, który był bardzo dobrym wydarzeniem, ale przekonałem się, że ślub może być lekcją czegoś ważnego...
6 sierpnia wyruszyłem na camino de Jasna Góra (camino znaczy droga)
Pielgrzymka, to dziewięć tak długich i jednoczenie tak krótkich dni, piękne wydarzanie, wspomnę, że to była moja trzecia pielgrzymka.
To trzeba przeżyć !
Po pielgrzymce pojechałem do Przyjaciela do Pułtuska, stamtąd udaliśmy się do Mikołajek, do aqua parku w Hotelu Gołębiewskim na zasłużony relaks po trudach pielgrzymki;-)
Kiedy nadszedł wrzesień ,to już tak nie balowałem, za to często odwiedzałem moich płockich Przyjaciół.
Pod datą 13 września mam wpis, że podpisałem umowę o "świadczenie usług edukacyjnych" z UKSW .
Od tego dnia stałem się studentem tego Uniwersytetu; mam zamiar skończyć licencjat.
To na początek.
Zobaczymy, co będzie dalej.
Jeszcze w sierpniu , rzutem na taśmę załapałem się na dziką wyprawę do Krakowa.
4 szalone dni, w doborowym towarzystwie, m.in. mojej Drugiej Połówki♥
Było epicko ^^)
29 września przeżywałem swoje imieniny. Dziękuje za obecność paczce moich Przyjaciół.
Jeszcze w sierpniu , rzutem na taśmę załapałem się na dziką wyprawę do Krakowa.
4 szalone dni, w doborowym towarzystwie, m.in. mojej Drugiej Połówki♥
Było epicko ^^)
29 września przeżywałem swoje imieniny. Dziękuje za obecność paczce moich Przyjaciół.
1 października był pierwszym dniem na Uczelni, poznałem swoja naprawdę wspaniała grupę, z którą od razu nawiązałem poprawne relacje, potem wróciłem do siebie na osiemnastkę mojego Przyjaciela, i tak na kacu wróciłem następnego dnia do Vavatown na zajęcia:p
Bardzo mi pasuje studiowanie zaoczne, bo dzięki temu mogę znaleźć czas na wszystko, na spotkania, imprezy, oglądanie filmów z Audrey Hepburn ;)
Nie chce się rozpisywać, co konkretnie działo się przez ten rok, bo jest tego masa i to, nie o to chodzi,
chciałem przytoczyć te chyba ważniejsze momenty.
W ogóle to jestem wdzięczny Opatrzności za ten rok, ponieważ mijający rok okazał się rokiem dobrym, pogodnym, ogólnie dużo lepszym niż rok go poprzedzający.
Z odwagą i nadzieją na lepsze jutro wkraczam w Nowy Rok 2012.
-Rafiens T. K.














