czwartek, 22 listopada 2012

The ball shows...no future for you !

Dawno nic nie pisałem,
więc czas na refleksję.

Dużo ostatnio napotykam przeszkód...
Jednak wiem, że wszystko można pokonać,
będzie jeszcze wiele bitew, które stoczę.
Przyświeca mi tylko jedna myśl:
by z każdej bitwy wrócić z tarczą.
Powiedział bym nawet, że
czuję w sobie dziwną chęć przetrwania i ciągłego biegu
w wyścigu szczurów.

Trochę znów dałem ciała, bo znów nie wykorzystałem czasu od końca wakacji...
Od końca lata nie zrobiłem nic ku usamodzielnieniu się czy samodoskonaleniu się.
Dlatego mówię temu : koniec !

W 7966 dniu swojego jakże skromnego życia postanawiam wprowadzić pewne zmiany.
Koniec ze wstawaniem w południe, czas się ogarnąć, zacząć robić coś konstruktywnego.
Chcę więcej romansów...
... z literaturą oczywiście ;-)



 The ball shows...no future for you ! 
Nie biorę do siebie tych słów zbytnio,
ponieważ, wiadomo, że czeka nas lepsza lub gorsza przyszłość.
Wszystko jest do przeżycia.
Ważne by żyć po prostu fair
i nie komplikować sobie życia, jak by nie było już dość skomplikowane ...
W założeniu życie jest proste,
ale jak dojdą do tego problemu dnia powszedniego, to nie jest tak kolorowo...
Ważne by się nie poddawać, 
bo nie ma problemów ponad nasze siły, 
których nie dalibyśmy rady rozwiązać...
Wszystko się da.
Wszystko jest możliwe !


p.s. Rafiens mówi o rannym wstawaniu... 
jest po pierwszej, czyli wstanę po 12 :P
zacznę od jutra...
... serio ! :)

wtorek, 9 października 2012

Dreams. Always dreams with you. Never common sense.




" Już nie ma dzikich plaż "  śpiewała Irena Santor,
od Jej jakże pięknego utworu chce zacząć dzisiejszy post.
Ta piosenka, jest o czymś, czego już nie ma, co już przeminęło...
Ostatnio mam wrażenie, że coś się skończyło w moim życiu, że zamknął się pewien rozdział, więc stąd ta piosenka.
Jak komuś z moich znajomych rozleciało się życie przez dziewczynę/chłopaka/przyjaciela/przyjaciółkę czy odszedł od nich ktoś bliski powtarzałem im, że ' ludzie przychodzą i odchodzą, a my ich odejście musimy <przetrawić> i żyć dalej
Tylko każdy jest mistrzem w udzielaniu rad, z których być może bałby się skorzystać, a ja właśnie się znalazłem w takiej sytuacji, kiedy zniknął z mojego życia Ktoś, kto był strasznie bliski memu sercu...
Po ciuchu liczę, że ten kontakt, ta przyjaźń wróci..., ale Czas pokaże, jak to się wszystko ułoży.
Nic na siłę, jeśli to już się skończyło, to może tak miało być, może lepiej że to się stało teraz... nie wiem i nie chcę o tym myśleć.

W którejś zwrotce słyszymy słowa: 
" Ludzie są samotni, czy tego chcą czy nie "
Już kiedyś na VF pisałem o samotności, ale ta samotność z cytatu jest trochę inna.
Mimo, że otaczają mnie ludzie: rodzina, znajomi, ludzie na ulicy, to mimo, że nie narzekam na brak kontaktu z ludźmi, to i tak czuje się samotnie; kiedy przychodzi wieczór, kiedy wszyscy kładą się spać, zostaje sam, niby to logiczne, ale to poczucie z wnętrza mnie, że jestem samotny nie daje mi spokoju...
I tutaj znajduje w swojej filozofii, by w takich momentach nauczyć się czy w ogóle spróbować żyć nie tylko dla siebie, ale dla innych czy dla idei, planów bądź marzeń.
No właśnie marzenia.
Dzisiejszy tytuł  można przetłumaczyć w ten sposób:
" Zawsze tylko marzenia. Nigdy zdrowy rozsądek "
To zdanie wypowiedziane przez główną bohaterkę Przeminęło z wiatrem, Scarlett O'Hary .
Tak apropos zakochałem się w tym filmie, ponieważ to bardzo piękna historia, strasznie mnie urzekła, to jest po prostu piękne ! Polecam każdemu.
Mogę powiedzieć, ze zgadzam się z tym cytatem i nie.
Z jednej strony, by mogło coś się zdarzyć trzeba marzyć, 
z drugiej strony by marzenia stały się realne potrzeba rozsądku, siły i determinacji, by marzenie stało się rzeczywistością.
Ja w sobie znalazłem tą determinacje, by osiągać swoje cele, by realizować swoje marzenia.
Mimo wielu przeciwności dnia powszedniego, mimo problemów, mam w sobie tą siłę, by iść naprzód.
W sumie ktoś mi kiedyś powiedział, że Bóg nie zsyła problemów ponad nasze siły, więc wierzę, że ze wszystkim można sobie poradzić,
bo jak mówiła Scarlett O'Hara:
Tomorrow is another day.
Jutro też jest dzień.


A każdy dzień to Nadzieja na lepsze jutro.

Dobranoc,
xoxo

poniedziałek, 17 września 2012

Faith Hope Love

Wiara, Nadzieja i Miłość
Sąsiadki i przyjaciółki
Jakbyśmy bez nich dziś żyli?
Na fale rzucone łódki
Dlatego chucham i dmucham
Na dąsy ich i humory
Wiara, Nadzieja i Miłość
Moje życiowe podpory!


Witajcie po dłuuugiej wakacyjnej przerwie !
Chciałem coś napisać w wakacje, ale zawsze brakowało mi czasu.
O wakacyjnych przygodach i atrakcjach będzie kolejny post, by na progu jesieni móc powspominać ten wspaniały czas:-)

O kurczę, trochę wyszedłem z prawy, ale postaram się, żeby mniej więcej utrzymać poziom:-)




Zatytułowałem post " Wiara Nadzieja Miłość ", ponieważ uważam, że brakowało na VF gloryfikacji tych wartości.
Oczywiście motyw i piosenkę zaczerpnąłem z twórczości Ireny Santor, która jest moim muzycznym mistrzem i lśniącym diamentem w koronie polskiej muzyki.


<<Wracając do myśli przewodniej, to te trzy słowa, 
to słowa-klucze.

Klucze do Domu Życia, 
którego fundamentami są Wiara Nadzieja i Miłość.>>


Wiara 
Wiarę symbolizuje dla mnie znak krzyża.
Zawsze jest warto w 'coś' wierzyć, bo to dodaje sił, nawet gdy masz marne szanse.
Ja to 'coś' nazywam Bogiem.
Wierzę, że ponad tym wszystkim wznosi się Duch Pański, Który wszystko powołuje do Życia.
Nie chcę w tym miejscu robić moralizatorskich wykładów o religii.
Ja wierzę w Boga, i nie wstydzę się tego, dzięki temu mam uporządkowany system wartości w wydaniu katolickim,
 a Ty możesz sobie wierzyć nawet w pluszowego misia. 
To Twoja indywidualna sprawa, ja w to nie wnikam, 
a jestem tolerancyjny co do innych wierzeń czy kultur.
P.S.Nie wiem, czy gdybym utracił wiarę kilka lat temu, to prawdopodobnie dziś nie czytałbyś tego posta.

Nadzieja
Nadzieja kryje się pod symbolem kotwicy.
Na burzliwym morzu codzienności nie pozwala naszej łodzi zatonąć pod falami, tych szczególnie cięższych dni powszednich.
Mówi się, że " Nadzieja umiera ostatnia ", wg mnie to bez sensu,
bo Nadzieja nie umiera nigdy !
 Nadzieja, jest taką siłą, która nie pozwala nam się poddać i zwyczajnie odpuścić.
Nie ważne, jak jest źle, to mimo to pomaga nam iść naprzód.
Nie traćcie Nadziei, bez Niej Wasz Dom Życia nie będzie miał solidnego fundamentu.




Miłość
Miłość jawi się pod symbolem serca.

Serce, w którym mieszka Wiara i Nadzieja

nie boi się otworzyć na Miłość.

Serce pełne tych kardynalnych wartości pokonuje wszystkie życiowe zawieruchy, zabija zło ,<<zmusza>> nas do zaglądania w jego zakamarki, by jak napisał Mickiewicz:

" Miej Serce i patrzaj w Serce "




bo Miłość nie zna pór dnia,

Nadzieja nie ma końca,

a Wiara nie zna granic.

Dobranoc,

Rafiens

 

czwartek, 7 czerwca 2012

Truth & Lies

 Po interwencji mojej kumpelki z roku, Pauliny, która spytała mnie kiedy będzie nowy post na VF, postanowiłem coś spłodzić :P

Dziś oglądałem kolejny odcinek serialu The Borgias i dzisiejszy odcinek zatytułowany był : Truth and Lies.
To bardzo wdzięczny temat i postanowiłem się nim zająć, w końcu jesteśmy na Targowisku Próżności, na którym prawda i kłamstwa są jak najbardziej obecne.
No właśnie, prawda i kłamstwa.
Zadajmy sobie pytanie co to jest prawda? 
I co to jest kłamstwo?
Każdy z nas będzie miał inną odpowiedź na te pytanie.
Dla mnie odpowiedz jest prosta: prawda nie zawiera kłamstwa, a kłamstwo prawdy.
Niby to takie oczywiste, ale wkrada się często do naszego Życie kłamstwo pod znamionami prawdy i odwrotnie.
Często kłamiemy by kogoś chronić lub nie mówimy prawdy, która może zranić.






W ogóle to w obecnym Świecie rozdartym niezgodą dostrzegamy upadek wartości uniwersalnych, takich jak:
dobro, prawda, piękno ( trzy uniwersalne prawdy Kosmosu ) oraz Miłość czy Rodzina.
Świat ma co raz bardziej spaczone "wyobrażenie" o powyższych wartościach.
Morale są bardzo niskie, upada kultura, język.
Co raz więcej ludzi ma serce z kamienia.
Nieczułe, głuche i ślepe na krzywdę innych.
Wiem, wiem, to nie popularny temat; zło, cierpienie, nie są tak chwytliwe jak diamentowy jubileusz Elżbiety II rozdanie nagród MTV lub wszechobecne Euro.
Jasne, mamy dość swoich problemów i chcemy się od tego oderwać i ja to rozumiem, bo też tak mam, ale w tym zwariowanym Świecie musimy albo na to przystać i stać się takimi, jakimi oczekuje nas Świat: pozbawionych wartości, tradycji i tożsamości.
Ktoś mi powie, że przesadzam, jednak ja tak nie uważam, ponieważ obserwuje to, co się dzieje w okół, więc mam pewien, wyrobiony już światopogląd na te sprawy.




Zakamuflowane niewolnictwo, piękne określanie, w stu procentach zgadam się z treścią demotywatora.
System wpajany jest nam od podstawówki, kiedy mówią, że trzeba się uczyć, trzeba się uczyć, by mieć wykształcenie, masz wykształcenie - masz pracę, masz prace - masz pieniądze, masz pieniądze - masz WSZYSTKO, bo w tych czasach dosłownie wszystko jest na sprzedaż, od wykształcenia, "stołków" do miłości, która istnieje w wiernych, czystych, prawdomównych sercach.
Wracając do prawdy i kłamstwa, to najgorszym kłamstwem jest wypowiedzenie go prosto w twarz.
Prowadzi kłamce prosto w sidła frustracji, sieci co raz większych kłamstw, jak kamień przez ów kłamcę toczony pod górę.
Lepsza gorzka prawda, niż słodkie kłamstwa.


 Na koniec optymistyczny akcent i przesłanie:
by mimo wszystko zawsze być sobą
nie zaprzedać swej duszy
nikomu i niczemu
i nie daj sobie wmówić,
że czegoś nie potrafisz.
 Wszystko jest możliwe.
Wszystko może sie zdarzyć.
Wszystko masz w swoich rękach !






xoxo
Rafiens

czwartek, 17 maja 2012

We live, as we dream – alone...

Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
 We live, as we dream – alone.
Joseph Conrad


Tym aforyzmem chce zacząć ten kolejny post na VF.
Chyba zajmę się czytaniem Conrada, skoro ma tak fascynującą, zarazem trafią w samo sedno myśl, to być może ma ich więcej.

Nie długo zacznę nowy etap. Mam sporo obaw z tym związanych, przyjmę na siebie sporą odpowiedzialność.
Szczerze, to trochę się cykam tych zmian.
Jak to mówi mistrz Paulo: Ludzie tęsknią za całkowitą odmianą, a jednocześnie pragną, by wszystko pozostało takie jak dawniej.
To bardzo trafna uwaga Coelho, ponieważ chyba każdy z nas tak ma...
Ja na pewno tak mam i nie wiem, co z tym fantem zrobić.
Najbezpieczniej było by nie ruszać się z miejsca 
i utrzymać aktualny status quo.
Tylko czy to aby dobre wyjście?
Mówi się, że kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.
I zawsze trzeba podjąć ryzyko, ponieważ wtedy możemy przekonać się, jakie niespodzianki ma dla nas Życie,
 a czy to będą dobre prezenty czy nie, to już inna bajka...
Czuje, że warto zaryzykować, by podjąć starania o usamodzielnienie się.
Tylko, że je już raz próbowałem i mi nie wyszło, tak jak chciałem...
Niestety czasami tak się dzieje, czasem nie wychodzi nam przez wiele czynników nie zależnych od nas.
Nie ma się co łamać tylko iść na przód.
Gdy po raz kolejny zasmakuje goryczy przegranej, to znów powiem sobie : Go ahead Rafi & never don't give up ...
Pamiętając, że Życie to gra: są w niej przegrani i zwycięzcy, my wciąż "gramy" na rożnych polach : kariery, związku, znajomości i wielu innych płaszczyznach.



Gdybyś my nie podejmowali ryzyka Życie było by strasznie nudne. 
Dlatego ja postanowiłem zaryzykować, postawić wszystko na jedną karte.
W Życiu są rzeczy ważne i ważniejsze, trzeba mieć zdrowe rozróżnienie między nimi.
Dlatego czasami trzeba coś poświęcić ku wyższym celom.
Nie mówię, by iść po trupach do celu, bo to nie o to w tym chodzi. 
Ważne jest to, by mieć jakoś wizje swojej przyszłości ( nie plan, które nasze palny się spełniają? )
 Jednak wracając do myśli przewodniej tego posta, 
to żyjemy tak jak śnimy-
- samotnie.
Mimo tego, że żyjemy w rodzinie, związkach, przyjaźniach, to tak naprawdę żyjemy sami, samotnie.
Mówi się, jak to cudownie iść przez Życie z partnerką/partnerem, generalnie z osobą, którą kochamy.
Uważam, że mimo wszystko człowiek jest zawsze sam, i to w pierwszej kolejności rozwiązuje swoje problemy sam, dopiero jak sobie nie radzi, to zwraca się do ukochanej osoby, Przyjaciół.
Żyjemy, tak jak śnimy - samotnie.


Kończę ten post pozdrawiając fanów mojego Vanity Fair. ;-)
1700 odsłon - dziękuję:)
Ze specjalną dedykacją dla Was, Czytelników:



Na fali i w okolicach dna
Życie uczy nas że
nigdy nie jest w nim
 aż tak dobrze nam
ani do końca źle