środa, 30 listopada 2011

Once bitten, twice shy.

Co niektórzy są naprawdę śmieszni.
Żyją w swoim bagnie i do tego bagna chcę wciągnąć innych.
Posługują się kłamstwem, by na nim budować swoje kiepskie historyjki. 
Plotkują o innych, bo sami nie potrafią zając się swoim żywotem.
Plotkują, co jest oznaką ich słabości.
Wraca do mnie nie chlubna przeszłość w postaci panny M.
Myślałem, że już znalazła inny obiekt zainteresowań…,
ale dręczenie mnie wychodzi jej tak samo dobrze, 
jak wyłudzenia i robienie ludzi w przysłowiowego "chuja".
Z resztą już dawno ją samą, i to, co z nią związane, 
skrzętnie ukryłem za spichrzowym murem przeszłości. 
Mówiąc inaczej zastosowałem wobec niej politykę “grubej kreski”. Poza tym wraca ze swoimi “nowinkami” i plotkami w momencie, kiedy jestem znacznie silniejszy i zaszczepiony na takie pneumokoki jak wspomina waćpanna M.


Dobrze wiem, że zło mogę zwyciężyć dobrem, 
więc nie będę na razie podejmował żadnych radykalnych działań, mam nadzieję, że nie będę musiał tego w ogólne robić…, ale trzeba pamiętać: Kto się na gorącym sparzył, ten dmucha na zimne...


To, że im się nie układa, nie oznacza, że ja mam podzielać 
ich los i tkwić w jakichś  paranojach.
Niby domagają się sprawiedliwości, choć wiedzą , że nie postępują sprawiedliwie.
Szukają fałszywych świadków, by komuś uprzykrzać życie.
Robią wiele świństw, ciemne interesy, prowokacje; sprzedają innym swoje wymyślone historie,   
licząc, że fałszywi świadkowie będą w nie wierzyć. 
Mylą się.
Każdy ich ślad, każdy uczynek,
każde przewinienie i tak,
prędzej czy później wyjdzie na jaw.  
Zło wyrządzone innym wróci do nich.
Bezsensem jest wyciąganie do takich ludzi ręki,
oni nie chcą sobie pomóc, bo uważają, ze wszystko zrobią najlepiej.
Zostawiam ich w ich naturalnym środowisku, z myślą, by o nich zapomnieć.

czwartek, 24 listopada 2011

We are only people who want to feel free ...

Świat. Ciągle pokazuje nam swoje nakazy i zakazy.
A my, szarzy ludzie, w szarym państwie chcemy się tylko czuć wolnymi...


Oczywiście nic mnie nie ogranicza, wedle prawa jestem wolny, ale to tylko pozorna wolność. Aparat państwowy obserwuje Twoje i moje poczynania; a to „wielki brat” na ulicach naszych miast, a to serdeczni sąsiedzi, donosy, plotki…
W pewien sposób zniewala nas także nasza rodzina, nasze otoczenie...


Ciągłe pytania , może nawet "rutynowe" pytania: "Kiedy weźmiesz ślub?"; "Masz kogoś?"; " Jak tam?" etc.
czasami doprowadzają mnie do białej gorączki.
To dla mnie zrozumiałe, że jak chce mówić o sobie, to mówię,tak?
Nie chce mi się informować społeczeństwa o swoich porażkach!
Wole chwalić się swoimi zwycięstwami, które i tak na krótko pozostają w pamięci, ale lepsze to, niż opowiadania o tych nieciekawych momentach...

                                     Wracając do wolności.    

Jednakże wolność to stan ducha, a nie ciała...


Ciało jest mieszkaniem dla duszy.
Duszą nazywamy nasze wewnętrzne "ja" .
Każdy człowiek wyposażony jest w indywidualną duszę, która jest siedzibą cnót- tak twierdził Sokrates.
Martin Heidegger spostrzegł, że istota bytu ludzkiego jest zawarta w jego egzystencji. 
Kartezjusz natomiast uważał, że człowiek jest duszą posługującą się ciałem- łac. homo est  anima utens corpore .
W KKK możemy przeczytać, że "jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za "formę" ciała; oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim, duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę"( KKK 365)
Wydaje mi się, że każde  z powyższych stwierdzeń jest poprawne.
Każde z w/w spojrzeń na duszę, prowadzi nas do poznania, kim na prawdę ona jest. Jednakże to każdy z nas ubogaca swoją duszę na swój sposób, jedni robią to dobrze, inni gorzej. Jednak w najmniej spodziewanym momencie Życie ofiaruje nam klucz do naszej duszy, tym samym do naszego szczęścia i do naszego wewnętrznego poznania się , więc mogę śmiało powiedzieć, że ...

Kluczem do szczęśliwego życia jest pielęgnacja duszy.

dobranoc,
-Rafiens ^^

poniedziałek, 14 listopada 2011

I'm fed up with this shit situation!!!

OMG, mam dość!
Wysiadam...


Kurna, czemu zawsze mam pod górkę?!
Czemu zawsze to mi wieje wiatr w oczy?!
Mam ochotę uciec  do jednego miejsca na Ziemi, gdzie problemy przestają mieć znaczenie...


Tylko,że chwilowe ucieczki mi nic nie dadzą... sprawa raz odłożona sama się odkłada ...
Z autopsji wiem, że mają racje  Ci, co tak mówią.
Pozwolę spojrzeć sobie na to inaczej:

Tyle razy już upadałem.
Tyle razy zwyczajnie odpuściłem.
Tyle razy nie podołałem...
Tyle,że po każdej mojej porażce się podnosiłem,
więc nie zostaje mi nic innego, jak zrobienie tego po raz kolejny...
Mówią, że " co  Cię nie zabije to  Cię wzmocni  "
I tak jest!
Muszę się wziąć w garść!

Strasznie się rozleniwiłem, muszę się tego pozbyć,
by osiągnąć szczyty, działać świadomie, przestać na fara liczyć! 



Do tego dochodzi
"Dla wojownika nie ma miłości niemożliwej do spełnienia. Ani milczenie, ani obojętność, ani odrzucenie nie są w stanie go onieśmielić. Wie, że pod lodowatym pancerzem, za którym czasem kryją się ludzie, bije gorące serce.
Dlatego wojownik podejmuje większe niż inni ryzyko. 
Bez wytchnienia szuka miłości, nawet za cenę wielu „nie”, licznych powrotów na tarczy i dojmującego poczucia odrzucenia duszy i ciała.
Wojownik nie daje się łatwo zastraszyć, kiedy poszukuje tego, co mu niezbędne do życia. Wie, że bez miłości jest niczym."
Paulo Coelho - Podręcznik wojownika światła.



dobranoc,
- Rafiens ^^

piątek, 11 listopada 2011

The National Independence Day

Wywieszone flagi przed domami, instytucjami publicznymi, radiowe wspomnienia o Marszałku, biało-czerwone kotyliony i dźwięk patriotycznych pieśń, które przypominają nam o bardzo ważnym dla nas dniu- Święcie Niepodległości. 

Również Belgia i Angola przezywają rocznicę swojego wyzwolenia, a w Chinach dziś obchodzony jest Dzień Singli, w Finlandii Dzień Ojca, na  Tajwanie Dzień Bliźniąt, a w USA  Dzień Weterana. Dziś co najmniej 4 państwa na Świecie pamiętają o odzyskaniu swojej niepodległości. 
To dobrze. 
To o czymś świadczy. 
    Świadczy o przekonaniu mówiącym, że jeśli nie znamy swojej przeszłości, nie oddajemy czci naszym bohaterom i nie kultywujemy Tradycji, to nie wiemy kim jesteśmy i dokąd idziemy... 

Podtrzymywanie pamięci o naszych przodkach, pielęgnacja rodowej historii, a przede wszystkim jej znajomość może się okazać bardzo pomocna w naszym życiu.

    Cyceron mawiał: Historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitaehistoria jest świadkiem czasów, światłem prawdy, życiem pamięci, nauczycielką życia.   
Chwała  Ci za to Cyceronie, że doszedłeś do tego wniosku! 
My, ludzie XXI wieku mimo, że znamy historie, mimo, że powinniśmy uczyć się na błędach, które w przeszłości popełniali nasi przodkowie , to i tak tego nie robimy!

No właśnie błędy, kto ich nie popełnia?

Przytoczę jedną z wypowiedzi tytułowej bohaterki sitcomu Gossip Girl:
"Błędy – wszyscy je popełniamy. Zazwyczaj mamy najlepsze intencje, jak trzymanie czegoś w tajemnicy, by kogoś chronić. Albo chcemy oddalić się od osoby, którą się staliśmy. Czasami nie wiemy nawet, jakie błędy popełniliśmy. Albo odkrywamy to w ostatniej chwili żeby zdążyć wszystko wyprostować.
Ale żaden błąd nie zdarza się bez powodu. Daje nam lekcje czegoś, czego w innym wypadku byśmy nie zrozumieli. 
Można mieć tylko nadzieję, że więcej nie popełnimy tego błędu. Całe szczęście, że tak się nigdy nie dzieje."



Gdy patrzę na swoją historię, to widzę ile błędów popełniłem.
No, ale cóż, czasu nie cofnę.
Popełniam błędy i będę je popełniać.
Błędy są wpisane w ludzką egzystencje, my tylko możemy na przyszłość być mądrzejsi i wyciągać wnioski, 
tylko dlaczego często tego nie robimy?
      Ostatnio, Ktoś na mnie oddziałuje, w taki sposób, że próbuje zmienić mój styla zachowania się, "skorygować" u mnie błędy, które popełniam; niby dla naszego dobra, ale ja nie mogę i nie chce pozwolić sobie na zmianę... Wiem, mam trudny charakter i mam także swoje własne "ja" i uważam, że nie muszę go zmieniać i nie będę nikogo uszczęśliwiał na siłę.
Poza tym, niby ta moja "zmiana" zaczęła mi w końcu wychodzić, ale była to maska i gra pozorów, ponieważ nie będę się dostosowywać do czyjejś wizji mnie.



Jestem sobą i zamierzam w tym teatrze grać tylko role własnego autorstwa!

C’est la  vie !
Samo życie
x.o.x.o
-Rafiens

czwartek, 10 listopada 2011

The Beginning

Jak wskazuje tytuł pierwszego postu, to początek mojej przygody z blogiem;-)

Postanowiłem go założyć, ponieważ na znajomych i Przyjaciół nie zawsze mogę liczyć, oraz nie zawsze mogę im wszystko powiedzieć, przez wzgląd na styl życia, jaki prowadzę.
       Potrzebuje miejsca, w którym mogę się wyrazić bez zbytecznego ocenia mnie, ponieważ mam dość ciągłego poddawania ocenie mojej osoby, na każdej płaszczyźnie mojego życia: w domu, wśród znajomych i Przyjaciół, czy na studiach...
Ostatnio usłyszałem, że jestem narcyzem i egoistą, więc stąd nazwa mojego Bloga.
      Targowisko próżności to nie tylko miejsce, w którym króluje próżność...
"Targowisko Próżności" to bardzo podejrzany rynek, pełen fałszu, obłudy, kłamstwa i szacunku dla pozorów."
To cała przestrzeń naszego życia. Mogę nie tylko to za obserwować na swoim przykładzie,
ale także obserwując ten cały Świat, w którym panuje bezprawie, zło, niemoc i cierpienie.

Z całą słusznością mogę powiedzieć, że Świat na którym żyjemy pewnie zmierza do destrukcji. Obecne nastawienie ludzi na maksymalną konsumpcje, hedonizm oraz czerpanie bez opamiętania z zasobów Ziemi czy widmo wojny nuklearnej między Izraelem a Iranem prowadzą prosto do końca...
Jednak w tym chyleniu się Świata do upadku dostrzegamy zielone wysepki piękna, dobra i prawdy.
      Dzięki tym trzem uniwersalnym prawdą Kosmosu ludzkość wykształciła na przestrzeni dziejów wiele różnorakich kultur, religii, systemów naukowych, medycznych czy ekonomicznych. Te trzy wyznaczniki pomagały całej rodzinie ludzkiej rozwijać się.
Teraz te trzy słowa jawią się w Świecie(dla zdecydowanej większości), jako coś płytkiego, niemodnego, nie wygodnego. Ludzie wolną iść na "łatwiznę" i omijać te, jedne z wielu wyznaczników człowieczeństwa...

Dobrze, że są jeszcze ludzie, dla których dobro, prawda i piękno stanowią drogowskaz do spokojnego życia.
Dobrze, że są jeszcze takie miejsca, w których możemy te słowa odnaleźć.
Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy chcą wierzyć w to, że jest jeszcze coś ponad nami.
Może trochę zbiegłem z tematu, ale chciałem wyjaśnić skąd akurat ten tytuł blogu.

Będę wpisywał w kolejnych " odcinkach" moje przygody, refleksje i przemyślenia.
Chciałbym uzupełnić blog o moją dotychczasową historię mego żywota.

Zapraszam do odwiedzania "Targowiska Próżności"

x.o.x.o
-Rafiens