Dawno nic nie pisałem,
więc czas na refleksję.
Dużo ostatnio napotykam przeszkód...
Jednak wiem, że wszystko można pokonać,
będzie jeszcze wiele bitew, które stoczę.
Przyświeca mi tylko jedna myśl:
by z każdej bitwy wrócić z tarczą.
Powiedział bym nawet, że
czuję w sobie dziwną chęć przetrwania i ciągłego biegu
w wyścigu szczurów.
Trochę znów dałem ciała, bo znów nie wykorzystałem czasu od końca wakacji...
Od końca lata nie zrobiłem nic ku usamodzielnieniu się czy samodoskonaleniu się.
Dlatego mówię temu : koniec !
W 7966 dniu swojego jakże skromnego życia postanawiam wprowadzić pewne zmiany.
Koniec ze wstawaniem w południe, czas się ogarnąć, zacząć robić coś konstruktywnego.
Chcę więcej romansów...
... z literaturą oczywiście ;-)
The ball shows...no future for you !
Nie biorę do siebie tych słów zbytnio,
ponieważ, wiadomo, że czeka nas lepsza lub gorsza przyszłość.
Wszystko jest do przeżycia.
Ważne by żyć po prostu fair
i nie komplikować sobie życia, jak by nie było już dość skomplikowane ...
W założeniu życie jest proste,
ale jak dojdą do tego problemu dnia powszedniego, to nie jest tak kolorowo...
Ważne by się nie poddawać,
bo nie ma problemów ponad nasze siły,
których nie dalibyśmy rady rozwiązać...
Wszystko się da.
Wszystko jest możliwe !
p.s. Rafiens mówi o rannym wstawaniu...
jest po pierwszej, czyli wstanę po 12 :P
zacznę od jutra...
... serio ! :)

wstawanie w południe - czasem mi się zdarzy, ale to marnotrawstwo czasu, dnia i życia po troszku:D
OdpowiedzUsuń