No właśnie...
Ja własnie zaczynam myśleć w takich kategoriach.
Zbliża się sesja, profesorowie wymagają,
a ja jestem już jedną nogą w semestrze letnim.
Ostatnio, jakoś nie widzę swoich trofeów, więc
jak to mówią " zesram się, a nie dam się "
i udowodnię sobie i innym, że mogę, że potrafię i Ooo!
Może, to zabrzmi egoistycznie, ale nie dawno zrozumiałem, że muszę się skupić na tym,
co w anegdocie, zwanej Życiem jest najważniejsze...
... na sobie.
Cóż Życie jest brutalne, a ja już byłem okrzyknięty egoistą, więc już się uodporniłem.
Poza tym sesja to sytuacja, kiedy zapala mi się "czerwona lampka",
która ostrzega mnie, motywuje i zdaje się jak by krzyczeć:
" To już czas, weź się za siebie, nie zajmuj się życiem innych,
nie możesz się poddać i odpuścić. Walcz !"
I własnie zamierzam posłuchać tych moich wewnętrznych ostrzeżeń,
bo lepiej zapobiegać, niż leczyć...
Wole zaliczyć semestr w normalnym trybie, niż potem bujać się na poprawkach etc. dlatego teraz włożę w to trochę energii.
Jeszcze mam motywacje i wsparcie osób mi bliskich i życzliwych,
więc będzie dobrze !
Go ahead Rafiens ^^)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz